Żyjemy aby czegoś dokonać, gdzieś dotrzeć, spełnić marzenia i zrealizować swoje cele.
co kieruje naszym życiem.. co sprawia że na życiowym skrzyżowaniu podejmujemy takie a nie inne decyzje ?
Od czego zależy kim tak naprawdę jesteśmy.. pewnie każdy odpowie na to pytanie innaczej..
osobiście twierdze że to miłość. to dla niej to wszystko, to ona nami kieruje, to dzieki niej zycie nabiera kolorów albo staje się kompletną katastrofą...
Bo jeśli kochasz to pragniesz... jesli czegoś pragniesz to chcesz to osiągnąć.... jeśli tego nie dostajesz... to boli.
Miłość jest głupia....
Dlaczego kocha się POMIMO? Dlaczego jesteś wstanie wybaczyć swojemu ukochanemu dosłownie wszystko... dlaczego nie da się ZAPOMNIEĆ i iść dalej.... znaleść kogoś pokochać ponownie być szczęśliwym... ?
Może niektórzy potrafią być szczęśliwi i po nieudanym związku próbować dalej.. aż do skutku...
Ja nie potrafię.
Dla mnie miłość tak naprawdę zdarza się raz. Tylko RAZ...
wiec czy nie robię źle będąc z kimś kogo tak naprawdę nie kocham? Będąc z kimś.. bo nie mam sie do kogo przytulić? bo boje sie samotności.. będąc z kimś i ciągle myśląc o tym jednym... pierwszym.. którego kocham i którego nie da sie wymazać.. eh.. i on nigdy nie powróci..
Dziś rano w TV słyszałam że naukowcy doszli do tego jak wymazać niektóre wspomnienia z naszego zycia...że nasz mózg to taki duży dysk z któego można wykasować nie potrzebne dane.
Może to jest rozwiązanie... wymazać z pamięci miłość która wiąże sie z samymi przykrościami...
ale w sumie to po co... mimo że wspomnienia bolą... dalej chce pamiętac to spojrzenie... i chwile.. jedyne, cudowne... rzadkie ale cudowne.. .
Bo kocha się tylko raz... a ja już swoją szanse wykorzystałam.. jedyne co mi zostało to być wdzięczną tej osobie która mnie teraz pokochała.. dzięki której mam się do kogo przytulić...
tylko te wyrzuty sumienia.. czy jej nie krzywdzę..? czy nie lepiej po prostu żyć w samotności...